Bajkowe kino

4
1021

Ostatnio odbyłem ciekawą dyskusję z koleżanką, gdyż rozmawialiśmy sobie o bajkach, które oglądaliśmy gdy byliśmy młodsi. Byłem zaskoczony faktem, że nie rozpoznawała co drugiego tytułu, który podawałem.. Kilka skojarzyła dopiero po dłuższym czasie. Jednak najdziwniejszy był fakt, że większość z tych bajek było puszczanych w paśmie „Bajkowego kina” na kanale TVN. Samo pasmo kojarzyła bardzo dobrze, ale już samych tytułów nie. Pozwolę sobie w tym miejscu zacytować wikipedię:

Bajkowe kino – pasmo z serialami animowanymi dla dzieci emitowane przez TVN od początku istnienia stacji (1997) do roku 2004. Na początku emitowane było tylko rano, później w godzinach 13.00-15.00. Z czasem pasmo stawało się coraz krótsze: w 2003 r. emitowano je w godzinach 13.00-14.00, w 2004 r. tylko w soboty (7.30-8.30). Pod koniec 2004 roku z powodu niskiej oglądalności pasmo zostało usunięte z ramówki TVN. W paśmie emitowano nawet do 6 odcinków seriali dziennie.

Kojarzycie? Jakieś małe światełko pojawiło się w głowie… Nie uwierzę, że ktoś nie kojarzy chociaż jednego tytułu ze spisu dostępnego tutaj. To może jeszcze chcecie zobaczyć czołówkę? proszę bardzo oto ona! W tym wpisie chciałbym wam przypomnieć (ewentualnie przybliżyć) kilka bajek, które swego czasu były moimi stałymi punktami jeśli chodzi o „Bajkowe kino”. Do dziś mam do nich olbrzymi sentyment ;)

Conan – Łowca przygód (intro)
Historia młodego wojownika z Cymerii, który wraz ze swoimi przyjaciółmi przemierza świat w poszukiwaniu sposobu na odczarowanie członków swojej rodziny, którzy zostali zamienieni w kamień. Pamiętam tyle, że każdy z towarzyszy jak i sam Conan, mieli broń z gwiezdnego metalu, która powodowała, że wężowi ludzie byli odsyłani do innego wymiaru. Był też oczywiście Seth, czyli Bóg-wąż, przywódca tych „złych„. Osobiście kibicowałem Conanowi i spółce, szczególnie lubiłem czarnoskórego Zule ; )

He-Man i Władcy Wszechświata (intro)
Adam, książę Eternii otrzymuje nadzwyczajną Moc, dzięki której próbuje bronić zamku Posępny Czerep przez złymi mocami Szkieletora oraz jego sługusów. Nie ma chyba osoby, która nie kojarzyłaby He-Mana oraz sceny gdy unosi mieć do góry i wykrzykuje „Na potęgę Posępnego Czerepu! Mocy przybywaj!„. To była jedna z moich pozycji w tym paśmie telewizyjnym. Jak się teraz na to patrzę z perspektywy czasu to nasuwają mi się kojarzenia do „naszej” serii komiksowej o Throgalu. He-Man to przecież połączenie science-fiction i fantasy, do tego bardzo przyjemne dla oka połączenie, gdyż uwielbiam kreskę z lat 80-tych ; ) Mimo całej sympatii do księcia Adama zawsze wolałem takie postacie jak Orko, Szkieletor czy Cringer, bojowy kot. Po zakończeniu emisji „He-Man i Władców Wszechświata„, TVN puścił swego rodzaju kontynuację, czyli serial „She-Ra – księżniczka mocy„. Fajne to było, ale jednak to już nie było to samo. Przekonałem się dopiero gdy kilka lat temu obejrzałem „He-Man and She-Ra: The Secret of the Sword„, czyli pełnometrażowy film animowany opowiadający o He-Manie i She-Rze i wyjaśniających wiele „zagadek” z obu serii. Aha, powstał jeszcze film aktorski „Władcy wszechświata” z Courtney Cox i Dolphem Lundgrenem, ale.. Obejrzeć się da, ale dla niektórych może to być olbrzymia profanacja całej serii animowanej.

Kapitan Planeta (intro)
Ziemia! Ogień! Wiatr! Woda! Serce! Z waszych połączonych mocy powstałem ja, Kapitan Planeta! – czyli słynny cytat z „Kapitana Planety”. Historia łatwa, prosta i przyjemna – piątka dzieciaków otrzymuje pierścienie, dzięki którym mogą kontrolować żywioły a gdy połączą swoje siły postaje Kapitan Planeta, wraz z którym chronią środowisko oraz całą planetę, swoistą opiekunką całej grupy jest Gaja, czyli jak łatwo się domyślić postać, która symbolizuję Matkę Ziemię. Aha, głównym superzłoczyńcą jest Kapitan Toksyna ;p

Kleszcz (intro)
Umięśniony superbohater przebrany w strój kleszcza wraz ze swoim przyjacielem Arturem ubranym w strój ćmy (!) „bawią” się w superbohaterów… No naprawdę to jest tak genialny pastisz tych wszystkich historii o bohaterach obdarzonych super mocami, że aż przyjemne i sympatyczne to jest. Tutaj dużo nie trzeba pisać, naprawdę. Wielki, głupi i umięśniony bohater wraz ze swoim ciamajdowatym ale za to inteligentnym towarzyszem są superbohaterami, którzy ratują z opresji… Genialne.


Niesamowite opowiastki (intro)
Nic mi tak nie siadało na psychice i nie trzymało potem przez cały dzień jak jeden odcinek „Niesamowitych opowiastek„. W każdym odcinku była jakaś historyjka, naprawdę dziwna, zaczynająca się mnie więcej od słów podobnych do tych: „Ta historia wydarzyła się naprawdę, siostrze mojego szwagra od strony matki, która jest znajomą mojego szefa„… Obrazek, który możecie po lewej stronie tego wpisu pochodzi właśnie z tego serialu i pochodzi z historii, w której pewien człowiek uciekł z więzienia. Więzienie dało mu ostro popalić, więc stracił naprawdę dużo na wadze, nic więc dziwnego, że ucieszył się gdy znalazł całą furgonetkę „jedzenia”. Tak mu się przynajmniej wydawało. Jadł, jadł i jadł, że w ciągu nocy wrócił do swojej normalnej wagi (!) gdy go policja odnalazła okazało się, że zjadł jakieś móżdżki, oczy i inne organy do przeszczepu. No i na koniec każdej historii ten głos lektora… „To się naprawdę wydarzyło…XYZ” :D

Kapitan Simian i kosmiczne małpy (intro)
To też jest taki typowy „brainfuck„… Wahadłowiec z małpą ginie w przestrzeni kosmicznej. Zaginiona zostaje jednak odnaleziona przez grupką „jajogłowych” kosmitów, którzy powiększają małpie IQ i nakazują wraz z innymi małpami strzec galaktyki przed okrutnym Nebulą.. Prawda, że brzmi conajmniej dziwnie? Do tego jeśli dodamy naprawdę charakterystycznych bohaterów chociażby jak Rhesus II, który co chwilę gubi swój mózg.. Typowy serial dla odprężenia, wyłączamy mózg i delektujemy się.

Srebrny Surfer (intro)
Jedna z najtrudniejszych bajek, które widziałem w życiu, co ciekawe stało się także jedną z moich ulubionych, jak nie ulubiona. Historia Norrina Radda pochodzącego z planety Zenn-La, który poświęcił się dla jej ratowania zostając Silver Surferem, czyli heroldem Galactusa. Po pewnym czasie jednak zbuntował się a Galactus w ramach „kary” ukrył jego rodzinną planetę.. Trzynaście odcinków, jeden sezon. Co spowodowało, że młody dzieciak zafascynował się nie tyle serialem co samą postacią Srebrego Surfera? Przede wszystkim wciągnęła mnie „psychika” głównego bohatera oraz jego rozterki, bo on nie widzi białego koloru czy czarnego – on widzi to coś po środku, wiedząc, że zarówno w białym jak i czarnym jest coś dobrego jak i złego. Po drugie to historia oraz jej realia, czyli kosmos, nieznany kosmos. Będąc dzieckiem interesowałem się wszechświatem, trochę mi także zostało do dziś, choć już nie wyszukuje jakiś faktów z rumieńcami na twarzy. Kiedyś na pewno opiszę bardziej moją fascynację tą postacią z uniwersum Marvela, bo myślę, że warto.
Ok, to już wszystko. Przypomniałem wam moje ulubione seriale animowane (specjalnie użyłem takiego zwrotu a nie „bajka” bo trochę głupio nazywać historię o Conanie czy He-Manie bajką ;p ). Wszystkie wspomniane przeze mnie tytuły były puszczane na „Bajkowym kinie”. Praktycznie wypisałem wam wszystkie te naj-najbardziej ulubione, bo chyba wszystko co tam leciało było naprawdę fajne i człowiek czekał każdego dnia na nowe odcinki. Szkoda, że już nie ma takiego pasma w telewizji, gdzie można sobie obejrzeć fajne i ciekawe seriale animowane. Bo teraz chyba oprócz Wieczorynki na jedynce, na kanałach ogólnodostępnych nie ma chyba jakichkolwiek bajek. Te nowe bajki nie zawsze do mnie przemawiają, ale oglądam bo lubię. Jednak czasem sobie lubię zobaczyć coś z klasyki. Wtedy sobie przypominam o „Bajkowym kinie” i trochę smutno się robi, że zostaje mi tylko strona z kreskóweczkami (choć nie wszystko tam jednak jest), zamiast jakiegoś pasma młodzieżowego w jednej z ogólnodostępnych telewizji. Tak, wiem. Ten wpis jest chaotyczny, styl kuleje, ale wybaczcie, pisany w różnych odstępach czasu, chyba na sam koniec zabrakło mi już siły aby go wyedytować i odpicować.

A wy pamiętacie Bajkowe kino? Też je oglądaliście z wypiekami na buzi? Jakie są wasze ulubione bajki z tamtego okresu? ;)