Batman: Zabójczy żart

0
209

Można nie czytać komiksów, można nie oglądać filmów o superbohaterach, ale chyba każdy kojarzy Batmana, znanego także jako Mroczny Rycerz, Człowiek Nietoperz czy po prostu jako Bruce Wayne. Batman to jedna z tych postaci, które na stałe zapisały się w historii światowej popkultury, a którą kojarzy praktycznie każdy z nas, niekoniecznie z kart komiksów. Jednak mimo wszystko wśród osób kojarzących Mrocznego Rycerza znajdzie się ktoś kto oglądał film, ktoś kto przeczytał komiks, ktoś kto zna tę postać na tyle by wymienić choć jednego wroga Batmana. Wśród najczęściej wymienianych wrogów zapewne pojawi się i to nie raz pewien Pan o trupiobladym makijażu, demonicznym uśmiechu od ucha do ucha, o zielonych włosach. Oto Joker, książę zbrodni.

Ha ha ha ha ha!
Ha ha ha ha ha!

Zabójczy żart to komiks autorstwa Alana Moore’a z rysunkami Briana Bollanda, który ukazuje genezę jednego z najbardziej popularnych i charakterystycznych złoczyńców jacy pojawili się na kartach komiksu. Zaryzykuję nawet i powiem, że jest to jeden z najbardziej charakterystycznych czarnych charakterów w całej popkulturze. A co, kto zabroni mi tak twierdzić?

Najprościej rzecz ujmując Zabójczy żart to historia o tym jak jeden zwyczajny człowiek stał się jednym z największych zbrodniarzy nie tylko w Gotham City, ale także w całej historii czarnych charakterów, którzy przewinęli się we wszelakich dziełach popkultury. A wystarczył tylko jeden zły dzień. Jeden zły dzień aby mógł narodzić się Joker. Zanim nasz książę zbrodni stał się gościem spod ciemnej gwiazdy był zwykłym komikiem, który wraz z ciężarną żoną ledwo wiązał koniec z końcem. Tak naprawdę to był bardzo kiepskim komikiem, który zamiast rozśmieszać ludzi każdego wieczora coraz bardziej pogrążał się w smutku nad swoim marnym żywotem. Każdy kolejny dzień tylko pogłębiał w nim poczucie beznadziejności i bezradności. Aż do dnia, gdy zdecydował się dołączyć do gangu Red Hood’a i po raz pierwszy przywdziać charakterystyczny czerwony kaptur. A wszystko to wydarzyło się tego jednego pechowego dnia. Dnia, w którym na zawsze odmienił swoje życie.

Pomijając to wszystko Zabójczy żart to komiks, którego fabuła zbudowana jest w taki sposób aby czytelnik mógł poznać genezę powstania Jokera a także bliżej przyjrzeć się jego relacji z Batmanem. Z jednej strony cofamy się w czasie aby poznać historię marnego komika, który popadając w depresję próbował jakoś wyjść na prostą, nawet jeśli oznaczałoby to zostanie przestępcą. Swoja drogą tak naprawdę to nie wiadomo do końca czy to co widzimy na kolejnych kartach komiksu to prawdziwa historia jego życia. Przez te wszystkie lata szaleństwa Joker sam nie jest pewny, czy to wszystko wydarzyło się naprawdę. To trochę wygląda tak jakby nasz złoczyńca sam do końca nie wiedział co jest prawdziwe a co kolejnym wytworem jego chorej wyobraźni.

Podobnie wygląda jego relacja z Batmanem. Zarówno jeden jak i drugi, niezależnie od tego jak bardzo by chcieli i próbowali zdają sobie sprawę, że są na siebie skazani. To tak jakby oboje sami siebie nakręcali do jakichkolwiek akcji. Coś jak ying i yang czy plus i minus. Zarówno jeden jak i drugi nie potrafią żyć bez tej relacji. Joker bez Batmana nie jest Jokerem a Batman bez Jokera nie jest Batmanem. I to widać w tym komiksie, można nawet powiedzieć, że miłość czuć w powietrzu czy czyta się tę historię. Chyba nigdzie indziej, jak do tej pory, nie spotkałem się z tak bardzo emocjonalnie nacechowaną relacją Batman-Joker.

Pomimo tych wszystkich zachwytów komiks nie jest pozbawiony wad. Do największych można na pewno zaliczyć objętość Zabójczego żartu, którą można porównać do jednego grubszego zeszytu. Jasne, ktoś z Was może mieć wznowienie w twardej oprawie czy wydanie oryginalne z materiałami dodatkowymi. Ale sama historia jest krótka i pozostawia uczucie czy mogę w prostu sposób określić jako „To już, koniec?„. Patrząc także na rysunki można mieć wrażenie, że Brian Bolland momentami musiał posiłkować się tylko jednym kolorem, którego używał w różnych odcieniach, przez to rysunki są trochę brudne, ciemne i ponure. Ktoś powie, że takie odcienie pasują trochę do Jokera, że dodaje to klimatu samej opowieści, że są trochę psychodeliczne, ale niektórych mogą one zamęczyć po kilku stronach. Dobrze, że mówię tutaj o tym starszym wydaniu od TM-Semic, które osobiście posiadam. W nowszym wydaniu od Egmontu kolory są na nowo nałożone a niektóre kadry poprawione. Więcej o takich zmianach i innych smaczkach możecie poczytać w tym miejscu na Batcave.

Różnice w wydaniach
Różnice w wydaniach: TM-Semic z lewej, Egmont z prawej

Zabójczy żart to mroczna podróż, podczas której poznajemy przeszłość jednego z największych złoczyńców w historii popkultury. I niekoniecznie jest to historia prawdziwa – sam Joker przecież nie jest do końca pewny czy ta historia nie jest tylko kolejnym wymysłem jego chorej wyobraźni. Zabójczy żart to także cudowne ukazanie toksycznej relacji pomiędzy księciem zbrodni a Mrocznym Rycerzem. Zabójczy żart to także jeden z lepszych komiksów, które jak dotąd czytałem.

Zaraz siadam do czytania ;) #comic #comicbook #batman #joker #killingjoke #reading

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Góra Marcin (@ogortheogur)

I nie piszę dla tego, że tak mówią inni. Nie piszę tak bo lubię komiksy czy bohaterów. Pisze tak ponieważ Zabójczy żart to komiks, który przeżywam za każdym razem, gdy go czytam. I za każdym razem inaczej go interpretuje. Raz współczuję Jokerowi, innym razem kibicuje Batmanowi, innym razem nienawidzę obu za to jak ich ta relacja niszczy nawzajem. Zapewniam Was, że nie wystarczy tylko raz przeczytać ten komiks. Do niego trzeba wracać co jakiś czas, pamiętając tylko o jednej rzeczy…

…wystarczy jeden zły dzień aby zmieniło się nasze życie.

Jeden zły dzień.