Będąc dzieckiem pamiętam, że długo musiałem się naczekać aby móc obejrzeć Imperium kontratakuje, a gdy już miałem okazję je zobaczyć to czar prysł tak szybko jak tylko to możliwe. Miałem siedem lat i kompletnie nie rozumiałem tego filmu, nie rozumiałem dlaczego Epizod V jest taki a nie inny. Skąd wziął się ten klimat? Dlaczego Rebelianci przegrali? Dlaczego to wszystko się dzieje, choć w poprzedniej części oczarował mnie baśniowy klimat opowieści, która miała zarówno humor, dobrą przygodę, ciekawych bohaterów i ogólnie wszystko było utrzymane raczej w radosnej atmosferze i w duchu przygody. Imperium kontratakuje jednak jest jak dobre wino – czasami po prostu musi minąć więcej czasu zanim docenisz jego atuty.

Właśnie z taką myślą przystępowałem do nostalgicznego seansu, ze wspomnieniem, że potrzebowałem czasu aby z niechęci do tej części przejść w stan bezwarunkowej miłości, którą pielęgnuje po dziś dzień. Prawda jest też taka, że nawet w najgorszych częściach potrafię znaleźć jakieś dobre aspekty, jakieś dobre strony – albo chociaż dobre z mojego punktu widzenia, który jest, jak wiadomo, najlepszy. Imperium to film, który od początku jest ponury i całkowicie inny niż Nowa nadzieja.

Ciekawe czy im zimno?
Ciekawe czy im zimno?

Tak jak w poprzednim filmie mieliśmy pustynną planetę tak tutaj też mamy pustynną.. ale to lodowa pustynia. Dagobah, siedziba sędziwego mistrza Yody, jest sazra i ponura, a Bespin i Miasto w Chmurach pomimo pięknych widoków za oknem i tak jest miejscem przykrych wydarzeń. Jakby tego było mało od początków pracy nad tym filmem zawisło chyba jakieś widmo nad ich twórcami. Najprościej można powiedzieć, że wszystkie znaki na niebie wskazywały, że ten film może nie powstać albo okażę się wielką porażką. O dziwo Imperium to jedna z najlepszych, jak nie najlepsza część według wielu fanów. To także prawdopodobnie najlepszy sequel w historii kinomatografii a także film, który biorąc pod uwagę wydania DVD, VHS i Blu-ray doczekał się najmniejszej liczby zmian. Oczywiście Lucas coś tam poprawic musiał, ale już to świadczy o tym, że ten film jest bliski ideału – przynajmniej jeśli chodzi o Gwiezdną Sagę.

Podczas nostalgicznego seansu najbardziej zastanawiałem się jak bardzo ten film się zmienił przez pryzmat czasu i czy, patrząc na dzisiejsze blockbustery, historia potrafi się obronić. Aby to sprawdzić postanowiłem obejrzeć wersję bez zmian na DVD, obejrzałbym na VHS, no ale nie mam sprawnego magnetowidu. Z resztą ostatnim razem jak oglądałem w taki sposób Gwiezdne Wojny omal nie umarłem na zawał, gdy zobaczyłem jak taśma z kaseta zostaje wciągnięta przez mój głodny magnetowid. No cóż, młodzież nie zrozumie (a dla tych, którzy rozumieją to piątka!).

tesb3

Na początku seansu trafiamy na wcześniej wspomnianą lodową planetę Hoth, na której to Rebelianci, pomimo, że się ukrywają, zostają odnalezieni przez wojska Imperium i pokonani w bitwie przez wielkie maszyny kroczące. Jeszcze się film na dobre nie rozpoczął, a Ci dobrzy już dostali ładnie po dupie co sprawia, że nasza trójka głównych bohaterów musi zostać rozdzielona. Han i Leia uciekają na pokładzie Sokoła przed Imperium a Luke udaje się na „tajną misję” na planetę Dagobah, gdzie zamierza się szkolić u mistrza Yody. Po latach podobny motyw został powtórzony w Ataku klonów – para zakochanych ucieka a ten trzeci udaje się na tajną misję. Tyle, że w Imperium to jest dobrze poprowadzone. Serio to co jest najlepsze w tym filmie to właśnie sposób w jaki prowadzeni są bohaterowie.

To co jest największą bolączką współczesnych filmów to fakt, że o ile w pierwszej części głównie skupiamy się na poznawaniu naszych bohaterów tak w drugiej czy kolejnej chcemy zobaczyć ich rozwój. I w Imperium to mamy, może aż za bardzo, ale patrząc z perspektywy czasu to właśnie ta część według mnie definiuje to jakim bohaterem jest Han Solo czy Luke Skywalker. To właśnie tutaj mamy szablonowe przykłady zachowań naszych bohaterów, choć będąc małym człowiekiem mało z tego rozumiałem. Dzis już wiem, że ten film pozwala poznać prawdziwe oblicze naszych ukochanych postaci i gdy mnie ktoś zapyta jaki jest Han czy Luke to prędzej rzucę cytatem z tego filmu lub jakąś sceną niż z Nowej nadziei. Ale wiecie, gdy byłem mały to mnie to strasznie denerwowało – dlateczego to takie wszystko szare, smutne i poważne? Dziś już wiem i doceniam.

tesb2

Imperium kontratakuje przez lata obrosło kultem na całym świecie, zarówno wśród fanów Sagi jak i wśród zwykłych ludzi. Takie kwestie jak „Luke, I am your father!” czy „- I love you – I know” przeszły już do historii. Dla mnie Imperium to mój ulubiony film w całej serii, oczywiście jeśli ktoś z nożem przy moim gardle mnie o to zapyta bo inaczej to i tak powiem, że całość. Kocham ten film i tak bardzo żałuję, że w dzisiejszych czasach wiele dzieciaków ominie cała zabawa z odkrywaniem kto jest kogo ojcem. No chyba, że obejrzą Gwiezdne Wojny po raz pierwszy w jedynej słusznej kolejności.

Z drugiej strony kto teraz nie wie, że Luke jest synem Darthe Vadera?

Marcin Góra

View all posts