Maturę zdawałem dwa lata temu. Zdałem. Jedną z rzeczy, które trzeba przygotować na egzamin maturalny to ustna prezentacja na jeden z wybranych tematów. Ja stwierdziłem, że nie chce się męczyć, ślęczeć nad książkami i pisać o czymś co mnie nie interesuje a ma dać tyle procent z egzaminu, żeby zdać. Ja wolałem zrobić o czymś co mnie intresuję lub też będę mógł się czegoś ciekawego dowiedzieć podczas pracy nad prezentacją. Dlatego wybrałem sobie poniższy temat:

„Komiksowy antybohater. Porównaj technikę kreacji postaci w wybranych komiksach współczesnych.”

A poniżej możecie przeczytać o czym mniej więcej mówiłem podczas swojego egzaminu ustnego z języka polskiego. Tylko 80% bo używałem słownictwa nieadekwatnego do poziomu egzaminu maturalnego. Ale to tylko mały szczegół. Trochę ctrl+c i ctrl+v, ale i tak mówiłem to raczej swoimi słowami. Miłej lektury!

* * * * *

Czym jest komiks?
Najprościej można powiedzieć, że jest to prosta historia opowiedziana za pomocą serii obrazków rysunkowych wspomaganych wątłym tekstem. Rysunki przedstawiają bohaterów w wyraźnie zarysowanej sytuacji a tekst ogranicza się zaś tylko do wypowiedzi wmontowanych w rysunek w tak zwane „dymki”. Komiksy przedstawiają zazwyczaj sytuacje o charakterze humorystycznym, przygodowym lub sensacyjnym o zazwyczaj niewielkich wartościach artystycznych. Sama nazwa „komiks” pochodzi od „comic strip” – comic, czyli z angielskiego „komiczny/humorystyczny” oraz strip, czyli „pasek”.
Do charakterystycznych cech wszystkich komiksów należą przedstawianie fabuły za pomocą obrazów (rysunków) oraz sekwencyjność rozumiana jako występowanie następstwa (kolejności) pomiędzy poszczególnymi obrazami. Pierwszy z tych elementów odróżnia komiks od literatury ponieważ w komiksie przekaz dokonywany jest poprzez obraz podczas gdy w przypadku szeroko pojętej literatury fabuła przedstawiona jest za pomocą liter, słów oraz zdań bezpośrednio powiązanych między sobą. Oczywiście słowa tworzą w umyśle człowieka pewne obrazy jednak komiks nie potrzebuje dymków, ramek narracyjnych do przedstawienia treści – wszystko to można przedstawić za pomocą obrazów. Słowa w komiksie zawsze będą tylko dodatkiem, bardzo istotnym ale jednak tylko dodatkiem. Drugi z tych elementów odróżnia komiks od malarstwa, grafiki czy też innych sztuk plastycznych jak na przykład fotografii. Nie będzie komiksem zbiór ilustracji, jeśli nie są one przeznaczone do odbioru w określonej kolejności. Tak więc aby nazwać „coś” komiksem muszą być przynajmniej dwa obrazy (rysunki) przeznaczone do czytania w określonej kolejności.

Jeśli przyjąć, że komiks to historia opowiedziana przy pomocy środków wizualnych i słownych to można śmiało stwierdzić, że ten rodzaj twórczości literacko-artystycznej pojawił się w Europie już w Średniowieczu. To właśnie wtedy zaczęto tworzyć obrazkowe historie z krótkimi komentarzami sławiące bohaterskie czyny czy historię świętych. Wielu miłośników komiksu uważa jednak, że korzeni współczesnej sztuki komiksowej można doszukiwać się jeszcze wcześniej. Już ponad trzy tysiące lat temu starożytni Egipcjanie ryli na ścianach grobowców faraonów obrazkowe historie z życia faraonów tej czy innej dynastii, które mówią nam dziś więcej niż niejedne zawiłe papirusy. Płaskorzeźba na kolumnie Trajana, przy pomocy obrazu, opowiada o wyprawach legionów rzymskich, na ozdobnej tkaninie z Bayeux można „obejrzeć” bitwę pod Hastings w wyniku, której Wilhelm Zdobywca został królem Anglii a na wazach i amforach greckich można odczytać wyczyny herosów i bogów Hellady. Wszystkie te pra-komiksy są typowe dla okresu gdy przeważał przekaz ustny.
Jako przełom w historii komiksu śmiało można uznać pojawienie oraz rozpowszechnienie się druku. To właśnie wtedy, mniej więcej w połowie XIX stulecia, w Niemczech, Francji i Szwajcarii zaczęły pojawiać się liczne wydawnictwa i druki w postaci kolorowych plansz czy też książeczek przeznaczone tak jak dla młodzieży jak i dla dorosłych, w których rysunek i tekst stanowiły nierozłączną całość.
Od tego wydarzenia dzieli nas już tylko krok od współczesnego komiksu, który narodził się w 1896 roku na łamach dziennika „New York World” wydawanego przez Pulitzera. To właśnie wtedy ustaliły się typowe cechy współczesnego komiksu znane nam do dziś. Krótka i zwarta budowa złożona z kilku obrazków w formie paska, wypowiedzi bohaterów umieszczone w charakterystycznych „dymkach”, które łączą bezpośrednio tekst z narysowaną akcją oraz pojawienie się stałego bohatera, który niezależnie od toku wydarzeń stanowi główny element ciągłości opowieści. Pierwszym komiksowym bohaterem prasy amerykańskiej był Yellow Kid, czyli Żółty Bobas autorstwa rysownika Richarda F. Outcaulta. Sukces tego komiksu był tak ogromny, że z dnia na dzień wszystkie niemal największe dzienniki zaczęły drukować opowiastki komiksowe. Sam autor Żółtego Bobasa stał się mimowolnym twórcą słowa „comic”, gdyż wszystkie jego rysunkowe historyjki miały charakter wesoły, komiczny. Dopiero później zaczęli pojawiać się „poważniejsi” bohaterowie komiksów. Pierwszy polski komiks „Ogniem i mieczem, czyli przygody szalonego Grzesia” powstał dopiero w 1919 roku i był drukowany na łamach satyrycznego tygodnika „Szczurek”.
Najprościej mówiąc komiks to rodzaj sztuki, w którym ogólnie pojęta treść jest przekazywana za pomocą sekwencyjnie ułożonych, nieruchomych obrazów. I tyle. Nie potrzeba niczego więcej.

Kim zatem jest antybohater komiksowy?
Według definicji Słownika Języka Polskiego antybohater to: „osoba, zwykle postać w utworze literackim mająca cechy będące zaprzeczeniem cech bohatera”.
Po pierwsze antybohaterem należałoby nazwać każdy czarny charakter, każdego bandytę, każdego gnidę i typa spod ciemnej gwiazdy. Mówiąc krótko: przeciwników bohatera, tak samo upartych w dążeniu do „zła”, jak on uparcie dąży do „dobra”.
Druga potencjalna grupa antybohaterów to bohaterowie, którzy się ubrudzili. Negatywność danej postaci wynika z życiorysu lub z wykonywanego „zawodu”, co nie oznacza, że on sam jest głęboko negatywny. Nie są ideałami, mimo, że zdarza im się bezinteresownie (a czasem nawet interesownie) popełnić czyny czysto bohaterskie. Często podejmuję się takich działań z czysto egoistycznych pobudek (jeżeli nie uratuję świata, to szlag trafi też mnie). Tropią bandytów popijając whisky za kierownicą, ścigają szpiegów, ale biorą za to ciężkie pieniądze. Do tego wszystkiego przeklinają, są całkowicie naganni, by po chwili zachwycić wszystkich odwagą i męstwem. Jako postać skłonny jest do przyjaźni, a nawet miłości.
Antybohaterami mogą tez być tacy, których jedyne bohaterstwo polega na tym, że ktoś zrobił z nich główne postacie danego utworu. Ich najtrudniej zauważyć, nikogo nie ratują, kiedy inni nadstawiają karku za innych oni wolą być w cieniu i zajmować się własnymi sprawami. Zazwyczaj jest to fajtłapa, nieudacznik, leń lub tchórz.

Marcin Góra

View all posts