Wielka Trójca 2012

2
405

Sezon filmowy 2012 można uznać za zamknięty. Nie będę tutaj robił podsumowania całego roku, jak miało to miejsce w tamtym roku, gdyż mówiąc najprościej… nie chce mi się. W sumie to czekałem tylko na trzy filmy, trzy wyjatkowe filmy. Wielka Trójca. Te trzy filmy to: AvengersHobbit: Niezwykła podróż oraz Mroczny Rycerz powstaje. Trzy filmy, na które czekałem, bo były dla mnie w pewien sposób ważne. Każdy z tych trzech filmów kończył coś a zarazem rozpoczynał.

AvengersAvengers to finał pierwszej fazy filmów Marvela a zarazem mały wstęp do drugiej. Filmo tyle wyczekiwany przeze mnie, ponieważ bardzo lubię komiksowe uniwersum Marvela, szczególnie to filmowe. Avengers ma ten plus, jeśli chodzi o filmowe widowiska, że reżyser Joss Whedon miał o tyle ułatwione zadanie, że nie musiał poświęcić czasu na wprowadzanie widza w historię postaci, które w nim występują. Od tego były filmy o Iron-Manie, Kapitanie Ameryka czy o Thorze. Jedyne co miał do zrobienie to nakreślenie jakiś relacji między głównymi bohaterami, bo co jak co, ale to mieszanka wybuchowa jeśli chodzi o nagromadzenie tylu superbohaterów w jednej produkcji. Dodatkowo każdy o innych mocach, charakterze czy też tym co ich kieruje w filmie. Kapitan Ameryka „obudzony ze snu”, Iron-Man to wciąż ten sam Tony Stark, które widzieliśmy w jedyncedwójce, Thor przybywa na Ziemię w poszukiwaniu swojego przyrodniego brata Lokiego (który notabene jest głównym schwarzcharakterem), Hulk żyje w odosobnieniu a Nick Fury próbuje to wszystko pozbierać do kupy i stworzyć z tego super grupę zwaną Mścicielami, czy jak kto woli, Avengers. W przeciagu całej historii pokazanej w tym filmie każdy z tych bohaterów ewoluuje w pewien sposób, doprowadzajac do tego, że tyle indywidualności zaczyna ze sobą współpracować w walce ze złem (w tym przypadku z Lokim, który zawarł szojusz z Chitauri).

hobbitKolejnym filmem z Wielkiej Trójki jest Hobbit: Niezwykła podróż, czyli pierwsza część trylogii o przygodach Bilbo Bagginsa. Film o tyle specyficzny, że trzeba było na niego czekać tyle lat a i tak do końca nie było wiadomo czy powstanie. Raz Peter Jackson mówił, że nakręci, potem, że nie, potem Guillermo del Toro się w ten projekt wkręcił.. Cała zabawa z tym filmem polega na tym, że przez wielu jest on postrzegany jako powrót do Śródziemia…i to jest prawda. Jest to powrót do krainy, którą Jackson wykreował w swoich filmach w taki sposób, że można śmiało powiedzieć, że na stałe zapiszę się to w historii światowej kinematografii. Z drugiej strony klimat Władcy pierścieniHobbita jako powieści jest tak diametralnie różny, że ciężko jest porównywać oba filmy doszukując się w obu widowiskach tego samego klimatu. I tutaj pojawia się największy problem z tym filme, bo jeśli oglądamy go z nastawieniem, że jest to kolejna historia, które rozgrywa się w Śródziemiu to odbiór całego filmu jest na pewno inny. Jeśli nastawienie mamy takie, że jest to w pewien sposób kontynuacja klimatu filmowego Władcy… to niestety, ale po seansie będziemy zawiedzeni i to ogromnie. Pierwsza część filmowego Hobbita rozpoczyna trylogię.. i tutaj kolejne zdziwienie pewnie dla wielu, że jak to, że tak krótka książka rozbita jest na trzy części.. Ale twócy filmu zrobili moim zdaniem coś genialnego, otóż dodając do klasycznej historii z książki wątki, które były opisanie w innych dziełach Tolkiena. Ja to kupuje i cieszę się z tego bardzo, że dostaniemy o wiele bardziej rozbudowaną historię niż ta historyjka dla dzieci, którą znamy z ksiażki (albo i nie, jak ktoś nie czytał). W pierwszej części widzimy początek podróży, w drugiej zobaczymy wielką bitwę, a w trzeciej.. niewiadomo, na razie. Albo już wiadomo, tylko ja to przeoczyłem. Jedna rzecz mnie trochę irytuje w tym filmie, to że mimo iż sama historia dzieje się wcześniej niż Władca, to czuć w tym filmie klimat współczesnego świata. Nie wiem,  może trochę przesadzam, ale niektóre żarty, czy kwestie strasznie wydawały mi się takie współczesne.

Trzecim filmem jest Mroczny Rycerz powstaje, czyli zakończenie nolanowskiej trylogii o Batmanie. Trylogii, dzięki której tak na prawdę przekonałem się do filmow o tym superbohaterze. Batman początek był filmem dla mnie średnim, ale jak na wcześniejsze produkcje o nietoperzu prezentował on inne podejście do tej tematyki. Mroczny Rycerz to już klasyk sam w sobie z niezapomnianą kreacją Jokera (granego przez Heatha Ledgera), który już tak wysoko postawił poprzeczkę, że trzecia a zarazem ostatnia część trylogii, musiała zmierzyć się z legendą. Czy sprostał wymaganiom tego nie powiem, każdy musi sam to ocenić. Warto zwrócić uwagę, że Mroczny Rycerz powstaje to najbardziej współczesny film ze wszystkich trzech prezentowanych w tym wpisie, bo dwa pozostałe zawierają jakiś pierwiastek baśniowy, Batman jest za to mocno osadzony w zwykłym świecie, można nawet powiedzieć, że jest zbyt realny. Nie chodzi mi tutaj o to, że jest to wada czy zaleta, jest to coś co sprawia, że ten film można rozpatrzać w innych kategoriach niż kolejny film komiksowy, którym niewątpliwie jest (choć Avengers to Marvel, Batman zaś DC).

 

Wszystkie filmy, które zaliczają się do mojej Wielkiej Trójcy to filmy, na które czekałem, bardzo. Może nawet trochę bardziej niż bardzo. Każdy z tych trzech filmów to dzieła w pewien sposób przełomowe. Avengers pokazał, że wieloczęściowe projekty filmowe mają rację bytu i kreowanie filmowych uniwersów jest możliwe i to z sukcesem. Mało tego finał takiego przedsięwzięcia filmowego może śmiało istnieć jako samodzielny twór a także być wstępem do kolejnej serii filmów (czy jak to tam się fachowo nazywa Faza Druga). Hobbit to przykład, że można w jednym świecie opowiedzieć wiele historii, jednak każda z nich może być mieć inny charakter. Jedna może być poważniejsza, inna bardziej beztroska i dziecinna, co nie zmienia faktu, że każda ma pewnego rodzaju pierwiastek baśniowo-magiczny, który sprawia, że tworzą jedną całość. Mroczny Rycerze powstaje to film, który wywindował poprzeczkę w kategorii filmu sensacyjnego… Tak, tak. Film sensacyjny, bo tak własnie kategoryzuje ten film w swoim rankingu, choć nie twierdzę, że to także film komiksowy. To także film, który pokazał, że postacie komiksowe można śmiało osadzić we wspólczesnym świecie i poprowadzić tak historię, że staje się ona niezwykle realna.

Każdy z tych trzech filmów ma także jedną cechę wspólną: każdy z tych filmów kradnie jeden bohater, który niekoniecznie gra pierwsze skrzypce w danej historii. W Avengers mamy Iron-Mana, dzięki któremu momentami można pomyśleć, że ogląda się Iron-Mana 2,5 niż właśnie film o grupie superbohaterów. W Hobbicie jest to Thorin Dębowa Tarcza, wokół którego praktycznie kręci sie historia (blady ork, Erebor), a nie jak w tytule, wokół hobbita Bilbo Bagginsa, który dopiero pod koniec filmu, moim zdaniem, wysuwa się na pierwszy plan.  W Mrocznym Rycerzu powstaje taką postacią jest komisarz Jim Gordon, który nie wiem czy celowo, ale jest tutaj na pierwszym planie, praktycznie przez cały film. Batman po prostu gdzieś tam się kręci w tle, by na koniec wrócić i zrobić swoje.

Trzy filmy. Trzy wielkie filmy. Trzy filmy, na które czekałem w 2012 roku i się nie zawiodłem. Ok, może niektóre rzeczy mi sie nie podobały: mało wyrazisty Loki jako ten zły w Avengers (wystarczyło, że był w Thorze tym złym), postać Bane’a czy zakończenie trzeciego Batmana czy też wygląd krasnoludów, który mógł się wydawać zbyt ludzki a i sam film trochę taki współczesny. Nie zmienia to faktu, że wg mnie są to dzieła przełomowe w swoich kategoriach. Fakt, były jeszcze inne filmy, które spodobały mi się w 2012 roku lub też urzekły mnie w jakiś inny sposób, ale to jest ta trójka, na którą czekałem. Pozostałem filmy poczekają, teraz jest chwila dla Wielkiej Trójcy roku 2012.