Ostatnimi czasy coraz bardziej modne stają się „wyzwania”. Ludzie wymyślają coraz dziwniejsze zadania, i muszę się przyznać, nie obchodzi mnie ani to czy wypijesz piwo na raz czy oblejesz się wodą w ramach „splasha„. Ok, Ice Bucket Challenge jest fajny, ale tylko wtedy, gdy osoba w filmiku wyjaśni cel całej akcji i wpłaci chociażby tego jednego dolara czy nawet złotówkę. Inaczej cała akcja jest bez sensu. Od kilku dni na Facebooku zaobserwowałem, że ludzie wyzywają się, aby wypisać 10 książek, które zmieniły Cię w jakiś sposób czy wpłynęły na Twoje życie. Początkowo opierałem się, ale w końcu stwierdziłem, że czemu nie, akurat książki powinny być zawsze na pierwszym miejscu, niech młodzi się uczą (napisała stara osoba, tak). A, że wolę sobie nabić licznik tekstów na blogu niż pisać na Facebooku to zaczynajmy czym prędzej. Zasada jest prosta, należy wypisać 10 książek, które w znaczącym stopniu wpłynęły na życie, niekoniecznie najlepsze byle najbardziej znaczące. Aha, kolejność będzie przypadkowa.

„Bromba i inni” – Maciej Wojtyszko

brombaKsiążka bardzo dziwna, ponieważ składa się z kilkunastu opowiadań o dziwnych stworach, w tym o tytułowej Brombie. Znalazłem kiedyś u babci na strychu, była stara, potargana a ja ją posklejałem i.. czytałem non stop aż do końca wakacji. Nie pamiętam już co mnie w niej tak bardzo zainteresowało, może sam fakt, że została znaleziona głęboko na strychu, no bo kto z was nie lubił chodzić po strychu, gdy miał kilka lat? Do tego u babci na wsi w wakacje? Do tego jeszcze znaleźć starą książkę (i to nie jedną!). To było coś. Dlaczego ja wybrałem? Właśnie dlatego, że przywołuje wiele miłych wspomnień związanych z wakacjami spędzanymi u babci.

„Hobbit” – J.R.R. Tolkien

Przyznam się bez bicia, że Władcy Pierścieni nie ukończyłem aż do dnia dzisiejszego. Nie wiem, czy to wina tłumaczenia, czy tego, że zawsze zabieram się za czytanie tej książki w nieodpowiednim momencie, ale po prostu dalej znajduje się na liście „do przeczytania”. Z Hobbitem już sprawa jest inna, bo tę książkę przeczytałem i to nie raz. Dlaczego jest tutaj? Bo uwielbiam ten świat i lekkość całej historii, która trochę traci w dzisiejszych czasach, a to wszystko przez filmy, które choć są świetne, trochę zabijają ducha powieści Tolkiena.

hobbit

seria o Harrym Potterze – J.K. Rowling

Tutaj trzeba śmiało i bez wstydu powiedzieć, że kto nie czytał, choć jednej książki z tej serii, ten… no nie wiem co czytał, gdy był dzieckiem. Cudowny świat czarodziejów, a raczej powinienem napisać „magiczny” świat. Z wiekiem mój stosunek do Harry’ego się zmienił, może nawet nabrałem trochę dystansu, ale sentyment został. No i hej, przecież nie ma żadneego wstydu, że czytało się Pottera, przecież każdy czytał i każdy lubi(ł).

hpbooks

seria „Opowieści z Narnii – C.S. Lewis

Podobnie jak w przypadku tolkienowskiego Hobbita zakochałem się w świecie przedstawionym na kartach tego cyklu. I miałem trochę szczęścia, bo do tej pory nie obejrzałem ani jednej ekranizacji, za to przeczytałem wszystkie książki. Dlaczego są tutaj, na tej liście? Bo kiedyś będę je czytał swoim dzieciom do snu.

narnia

buszujacy-w-zbozu-salinger

„Buszujący w zbożu” – Jerome David Salinger

Okres szkolny, jeśli chodzi o lekcje języka polskiego, kojarzy się głównie z czytaniem nudnych lektur. Albo z nieczytaniem, zależy kto jak woli, każdy z nas przecież, choć raz, przeczytał jakieś streszczenie lektury. Ta książka to prawdopodobnie pierwsza lektura, po przeczytaniu, której stwierdziłem, że mi się podobała. Mało tego, poczułem, że w jakiś sposób historia w tej książce w jakiś sposób dotarła do mnie o wiele bardziej niż inne historie z lektur. No i lubię sobie czasem do niej wrócić.

„Tomek w krainie kangurów” – Alfred Szklarski

Tomek_w_krainie_kangurowKolejna na liście pozycja, która przywołuje wiele miłych wspomnień z wakacji spędzonych za młodu. Jednak tym razem wspomnienia związane są z ciocią, którą pewnego dnia, widząc, że dziecko się nudzi ściągnęła kilka rzeczy z półki i mi dała do przeczytania. Pamiętam, że było to kilka komiksów o Thorgalu oraz właśnie ta książka. Naprawdę świetna książka, napisana w stylu podróżniczym a sam czytając ją czułem się jakbym naprawdę był w Australii.

„Opowieść wigilijna” – Charles Dickens

opowiesc-wigilijna-b-iext6314949Święta Bożego Narodzenia to taki czas w roku, że wszyscy są dla siebie mili, przebaczają sobie wszystko itp. itd.. Takie tam wyszukane frazesy, ok, ktoś jeszcze powie, że święta to przygotowanie potraw, choinka, prezenty, ale dla mnie święta to.. czytanie Opowieści wigilijnej. I to od kilku lat, po prostu siadam, biorę tę książkę z półki i czytam. Taka moja osobista tradycja. A dlaczego? Bo to idealny przykład tego co w świętach jest najważniejsze.

„Cienie imperium” – Steve Perry

Jedyna książka z Gwiezdnych Wojen na liście (pewnie będzie trzeba zrobić osobną listę dla tych książek). Dlaczego jest tutaj? Bo dla mnie to jedna z najlepszych (jak nie najlepsza) książka z serii około filmowych. I wiem, że dziś to Legends, ale historia rozgrywająca się w tej książce jest.. tak bardzo filmowa. Polecam każdemu, niekoniecznie fanowi SW.

cienie imperium

„Mały Książę” – Antoine de Saint-Exupéry

Dlaczego? Bo tak, no i bo mogę.

„Mitologia” – Jan Parandowski

Każdy, ale doprawdy każdy kto nie czytał tej pozycji i nie wyobrażał sobie tych wszystkich mitów i historii z wypiekami na twarzy jest moim wrogiem. Tak na serio, po prostu lubię mitologię, kiedyś sięgnę po te inne jak np. skandynawska, ale ta książka będzie dla mnie zawsze ważna. Przede wszystkim na zbiór mitów i innych opowieści o bogach i herosach greckich i rzymskich.

Oto moje 10 książek, które wpłynęły na mnie lub są po prostu dla mnie ważne. Nominację dostałem od autorki bloga Sometimes I feel go to other world, za którą dziękuję, ale nie będę nikogo nominował. Za to idźcie i coś poczytajcie.